📞 +48 791 191 770Bezpłatna rozmowa
Sprzedaż i oferty

Zarządca nie oddzwania po dobrej ofercie? Najpewniej byłeś „słupem”

Napisałeś ofertę pod wymagania, policzyłeś uczciwie, wysłałeś. Cisza. Dzwonisz, nikt nie odbiera. Po 15 latach wiem, co to znaczy: zarządca miał już swoją firmę, a Twoja oferta była potrzebna do zebrania kontrofert. Nie da się tego poznać wcześniej. Da się ustawić firmę tak, żeby to kosztowało Cię godzinę, a nie tydzień.

Teren osiedla mieszkaniowego z trawnikiem i brzozami, obsługa wspólnoty
Osiedle, na którym oferta nie była słupem. Różnica była w tym, co zarządca zobaczył po wejściu.

Co to znaczy „być słupem”

W branży sprzątającej słup to oferta zebrana wyłącznie po to, żeby na zebraniu wspólnoty, w spółdzielni albo w zarządzie biurowca leżały trzy papiery. Zarządca ma już wybraną firmę: czasem dotychczasową, której chce dać argument do podwyżki albo do obniżki, czasem „swoją”, z rodziny albo od kolegi. Regulamin, zarząd albo zwykła ostrożność wymagają, żeby pokazać, że „zbadano rynek”. Twoja oferta jest tym badaniem.

Znak rozpoznawczy jest zawsze ten sam i zawsze przychodzi po fakcie: dobra oferta, uprzejme „dziękujemy, odezwiemy się” i cisza. Telefon nieodbierany, mail bez odpowiedzi. Nikt nie powie Ci, co było nie tak, bo nic nie było nie tak. Nie o to chodziło.

Nie da się tego poznać wcześniej. Naprawdę

Dostaję to pytanie często: „jak rozpoznać nieuczciwego zarządcę, zanim podpiszę umowę”. Odpowiadam uczciwie: nie da się. Zarządca, który zbiera kontroferty, zachowuje się identycznie jak ten, który naprawdę szuka firmy. Pyta o to samo, prosi o wizję lokalną, mówi, że obecna firma „nie spełnia oczekiwań”. Przez lata próbowałem znaleźć wzorzec i go nie ma.

To samo dotyczy drugiego scenariusza, gorszego: podpisujesz umowę, doczyszczasz osiedle po poprzedniku, wkładasz w to dwa tygodnie ciężkiej pracy, a po kilku miesiącach dostajesz wypowiedzenie bez słowa wyjaśnienia, bo administrator wpuścił firmę kuzyna. Też tego nie poznasz na rozmowie. Jedyne, co możesz zrobić, to ułożyć firmę tak, żeby ani słup, ani kuzyn nie bolały.

Jak zmniejszyć koszt słupa z tygodnia do godziny

Słup boli nie dlatego, że nie dostałeś obiektu. Boli, bo włożyłeś w ofertę wieczór, wizję lokalną, dojazd i nadzieję. Trzy rzeczy, które u mnie zmieniły rachunek:

1. Oferta powstaje z szablonu i kalkulatora, nie od zera. Mam jeden wzór oferty na klatki schodowe, jeden na biura, a cenę liczę tą samą metodą w kalkulatorze. Oferta pod wymagania zarządcy to 40 minut, nie wieczór. Jeśli okaże się słupem, straciłem 40 minut.

2. Wizja lokalna dopiero po pierwszym sygnale powagi. Zanim wsiądę w auto, pytam o trzy rzeczy: kiedy kończy się obecna umowa, kto podejmuje decyzję i kiedy zebranie. Zarządca, który naprawdę szuka, odpowiada od razu, bo to jego problem. Ten, który zbiera papiery, odpowiada ogólnie. To nie jest pewny test, ale odsiewa część.

3. Dwa telefony i koniec. Po wysłaniu oferty dzwonię raz po trzech dniach i raz po tygodniu. Trzeci telefon to już żebranie, a zarządca, który chce, oddzwoni sam. Czas na trzeci telefon wkładam w następne zapytanie.

Co robić zamiast ścigania zarządcy

Prawdziwa odpowiedź na słupy jest jedna: mieć tyle zapytań, żeby żaden pojedynczy nie bolał. W tej branży działa tylko internet: zarządca wpisuje „firma sprzątająca Ursynów”, „sprzątanie osiedli Warszawa” albo „firma sprzątająca Kraków”, wchodzi na stronę, sprawdza, czy masz jego ofertę, ogląda zdjęcia realizacji na Facebooku albo Instagramie i dopiero wtedy dzwoni. Telefony handlowca nie działają, przetargi rzadko. Jeśli jesteś na pierwszej stronie Google na frazy, które wpisują zarządcy, prędzej czy później przychodzi jeden, dwóch, trzech klientów w miesiącu, którzy naprawdę szukają. Przy takiej liczbie słup to statystyka, nie dramat.

Druga rzecz: polecenia. Mieszkańcy, którzy są w zarządach wspólnot, słyszą od znajomych, że na ich osiedlu sprząta dobra firma, i dzwonią. Takie zapytania prawie nigdy nie są słupami, bo ktoś już za Ciebie ręczy. Dobrze obsłużony obiekt z grafikiem czynności w gablocie sprzedaje następny.

A kiedy kuzyn jednak wejdzie na Twoje miejsce

Zdarzy się. Wtedy liczy się jedno: czy ten obiekt był jednym z czterech, czy jednym z czterdziestu. Firma, która ma 40 klatek u ośmiu zarządców, traci 5 klatek i jedzie dalej. Firma, która ma 8 klatek u jednego, traci połowę przychodu. Dlatego żaden klient nie powinien dawać więcej niż 20–25% przychodu, a marketing ma pracować cały czas, nie tylko wtedy, kiedy ktoś odszedł. Więcej o tym, jak liczyć ryzyko, piszę w artykule ile zarabia firma sprzątająca.

Słupy i kuzyni nie znikną. Można tylko sprawić, żeby przestały decydować o tym, czy firma rośnie. Napisz, jeśli chcesz przejrzeć swoje ostatnie dziesięć ofert: powiem, ile z nich miało szansę, a ile było słupem od początku.