📞 +48 791 191 770Bezpłatna rozmowa
Pracownicy i organizacja

Rotacja pracowników w firmie sprzątającej: 7 powodów, dla których ludzie odchodzą, i co działa zamiast podwyżki

Każde odejście pracownika kosztuje firmę sprzątającą więcej niż miesięczna pensja: zastępstwo, rekrutacja, wdrożenie, reklamacja na obiekcie i Twoje popołudnia na klatce. W BOGOclean przez 15 lat przeszedłem od firmy, w której co miesiąc ktoś odchodził, do zespołu 37 osób, w którym część pracuje od lat. Nie zrobiła tego podwyżka. Zrobiło to siedem rzeczy, o których piszę poniżej.

Pracownik BOGOclean na maszynie szorująco-zbierającej w garażu podziemnym
Ludzie zostają tam, gdzie wiedzą, co mają robić, mają sprzęt i ktoś z nimi rozmawia. Podwyżka jest dopiero czwarta.

Ile naprawdę kosztuje jedno odejście

Policz raz, a przestaniesz traktować rotację jako „normalną w tej branży”. Pracownik na osiedlu za 5 800 zł pełnego kosztu odchodzi z dnia na dzień. Przez dwa tygodnie zastępstwo robi ktoś z innego obiektu (jego obiekt dostaje gorszą obsługę) albo Ty. Ogłoszenie, 15 telefonów, 5 rozmów, 2 osoby, które nie przyszły pierwszego dnia: 10–15 godzin Twoich albo koordynatora. Nowa osoba przez pierwszy miesiąc pracuje wolniej i wymaga kontroli: kolejne 10 godzin. Jeśli w tym czasie zarządca napisze reklamację, dochodzi ryzyko obiektu za 4 000 zł miesięcznie. Razem jedno odejście to 3 000–6 000 zł kosztu, nie licząc obiektu. Firma z 15 pracownikami i rotacją 50% rocznie wydaje na to 25 000–45 000 zł rocznie, czyli marżę z dwóch, trzech osiedli. To jest kwota, z którą warto porównać każdą zmianę z listy poniżej.

1. Pracownik nie wie, co ma robić

Najczęstszy powód i najtańszy do naprawienia. Nowa osoba dostaje klucze i „posprzątaj klatkę”. Po tygodniu zarządca zgłasza, że nie było windy, koordynator robi awanturę, pracownik odchodzi, bo nikt mu nie powiedział, że winda jest w zakresie. Zakres obowiązków na papierze, grafik czynności w gablocie i pierwszy dzień razem z koordynatorem na obiekcie zamykają ten powód w całości. Ludzie nie odchodzą od jasnych zasad; odchodzą od pretensji za rzeczy, których nikt nie ustalił.

2. Sam na obiekcie, bez kontaktu

Sprzątanie to praca samotna. Pracownik na osiedlu przez miesiąc widzi tylko mieszkańców, którzy zwracają uwagę, i koordynatora, który przyjeżdża z kontrolą. Jeśli jedyny kontakt z firmą to telefon, kiedy coś jest nie tak, po pół roku odchodzi do firmy, w której „ktoś z nim rozmawia”. Co działa: kontrola, która zaczyna się od „jak idzie” i kończy podziękowaniem za to, co jest dobrze; grupa na komunikatorze z całym zespołem, gdzie wrzucasz zdjęcia dobrych obiektów; raz na kwartał spotkanie całej firmy, choćby pizza w magazynie. U mnie najwięcej zmieniło to, że pracownicy zobaczyli, że koordynator jest od pomagania, nie od łapania.

3. Pensja na czas, ale nie wiadomo jaka

Nie wysokość pensji, tylko jej przewidywalność. Pracownik, który nie wie, ile dostanie 10., bo „zależy od godzin”, a godziny liczy ktoś inny, szuka firmy, w której wie. Stała kwota za stały obiekt (albo stała stawka za godzinę z grafikiem, który zna z góry), wypłata zawsze tego samego dnia, rozliczenie zastępstw w tym samym miesiącu, a nie „doliczymy w przyszłym”. Jeśli raz spóźnisz wypłatę, zapamiętają to na rok. Jeśli jesteś punktualny przez rok, wybaczą Ci sporo innych rzeczy.

4. Zastępstwa bez końca

Osoba, która dobrze pracuje, dostaje w nagrodę zastępstwa za tych, którzy nie przyszli. Po trzech miesiącach robi półtora etatu za jeden i odchodzi jako najlepszy pracownik, jakiego miałeś. Zastępstwa muszą być płatne osobno i widoczne na pasku, a lista rezerwowa (studenci, emeryci, osoby na pół etatu) ma istnieć, zanim ktoś nie przyjdzie, nie w poniedziałek rano. Jak ją zbudować, opisałem w artykule o szkoleniu i wdrożeniu pracowników.

5. Sprzęt i chemia, które utrudniają pracę

Brzmi drobnie, ale na obiekcie to codzienność: wózek z urwanym kołem, mop, który nie wyciska, środek, od którego szczypią ręce, brak rękawic, bo „skończyły się”. Pracownik, który musi prosić o każdą ściereczkę, czuje, że firma oszczędza na nim. Jedna zasada u mnie: chemia i sprzęt na obiekcie są uzupełniane bez pytania, z listy, którą pracownik wysyła koordynatorowi raz w tygodniu zdjęciem. Koszt: kilkadziesiąt złotych miesięcznie na obiekt. Zysk: pracownik, który nie szuka powodu, żeby odejść.

6. Brak drogi w górę

W firmie sprzątającej jest mało stanowisk, ale są trzy: pracownik, pracownik prowadzący obiekt (osoba, która zna obiekt i wdraża zastępstwa, 200–400 zł więcej) i koordynator. Jeśli nikt nie wie, że ta droga istnieje, każdy po dwóch latach uznaje, że doszedł do końca. Powiedz o niej na pierwszej rozmowie i pokaż osobę, która ją przeszła. Mój pierwszy koordynator sprzątał u mnie klatki przez trzy lata, zanim dostał samochód i telefon.

7. Klient, który źle traktuje ludzi, a Ty milczysz

Mieszkanka, która stoi nad pracownikiem i komentuje każdy ruch. Office manager, który mówi do sprzątaczki per „ty”. Zarządca, który zgłasza reklamację do pracownika, nie do firmy. Jeśli pracownik widzi, że w takiej sytuacji jesteś po stronie klienta „bo płaci”, odchodzi i ma rację. Obiekt, na którym ludzie są źle traktowani, albo dostaje jasną rozmowę z zarządcą (uwagi tylko przez koordynatora, nigdy do pracownika na klatce), albo przestaje być Twoim obiektem. Przez lata brałem każdego klienta. Dziś wiem, że firma, która chce zatrzymać ludzi, musi czasem zrezygnować z obiektu, i że to jest opłacalne, bo lepszych klientów przyciąga firma, która ma stabilny zespół. Piszę o tym w tekście o więźniu własnej firmy.

Co zrobić w pierwszych 30 dniach

Nie wszystko naraz. Tydzień 1: zakres obowiązków na papierze dla każdego obiektu i rozmowa z każdym pracownikiem, 15 minut, trzy pytania: co przeszkadza, czego brakuje, co byś zmienił. Tydzień 2: zastępstwa płatne osobno i lista rezerwowa z trzema nazwiskami. Tydzień 3: lista chemii i sprzętu uzupełniana bez pytania. Tydzień 4: grafik czynności w gablocie na każdym obiekcie i kontrola, która zaczyna się od „jak idzie”. Po miesiącu policz rotację jeszcze raz za pół roku. U mnie te cztery tygodnie zmieniły „co miesiąc ktoś odchodzi” w „raz na kwartał ktoś odchodzi”, a to różnica kilkudziesięciu tysięcy złotych rocznie i spokojnych popołudni.

Jeśli chcesz przejść przez to na swoich obiektach, z Twoimi ludźmi i Twoimi liczbami, napisz. Zaczynamy od rozmowy z Tobą i od rozmów z pracownikami, bo oni wiedzą, dlaczego odchodzą, tylko nikt ich nie pyta.

Jeśli część zespołu to cudzoziemcy, formalności i to, co sprawia, że zostają, opisałem w artykule o zatrudnianiu cudzoziemców w firmie sprzątającej w 2026 roku.